Posłuchaj

w aplikacji Lecton

Radio Książki 154. Joanna Rusinek

Michał Nogaś
Joanna Rusinek, Michał Nogaś

Do słuchania w ramach:
Radio Książki

Czasem pomysł na ilustrację przychodzi od razu po lekturze tekstu. Zdarza się też, że do konkretnej opowieści pasuje rysunek, którego szkic stworzyłam wiele lat temu. A bywa i tak, że potwornie się męczę, czekam na wenę. Nawet tygodniami! - mówi Joanna Rusinek. W Dniu Dziecka w "Radiu Książki" rozmawiamy z jedną z najważniejszych ilustratorek książek dla młodszych i starszych czytelników.
Myślała o tworzeniu filmów animowanych, ale - jak to często w życiu bywa - przypadek zdecydował, że jej kariera potoczyła się inaczej. Jedno z krakowskich wydawnictw poszukiwało osoby, która podjęłaby się stworzenia okładki do nowego wydania "Patrząc" Józefa Czapskiego. - Nie będę ukrywać, polecił mnie mój brat, Michał. Jak to w Krakowie... Pomysł, który zgłosiłam, spodobał się na tyle, że wkroczyłam na nową ścieżkę - wspomina w rozmowie z Michałem Nogasiem. Dziś, jak przyznaje, sama nie do końca wie, ile książek zilustrowała. Na pewno ponad pięćdziesiąt. I bez przerwy ciężko pracuje.
Często współpracuje z bratem. Właśnie ukazuje się kolejne ich wspólne dzieło - "Wytrzyszczka, czyli tajemnice nazw miejscowości". - Michał nie za bardzo potrafi rysować, poza kwiatkami, czołgiem czy pieskiem niewiele mu wychodzi. Ale jestem fanką jego talentu pisarskiego, gdy czytam teksty, które mam zilustrować, zdarza mi się śmiać w głos - mówi Joanna Rusinek. - W przypadku "Wytrzyszczki" zdecydowałam się pójść w absurd. Bo jak na poważnie narysować Pupki, Kampinos, Krzywe Kolano czy Swornegacie?
To dlatego Janowi III Sobieskiemu kapie z nosa, a mieszkaniec wsi na Kaszubach z gołym tyłkiem goni uciekające spodnie ogrodniczki. - To także mój ukłon w stronę ukochanych postaci z dzieciństwa, Wallace'a i Grommita - wyjaśnia.
W rozmowie z Michałem Nogasiem w 154. wydaniu Radia Książki Rusinek opowiada też o swej codziennej pracy, o sposobie, w jaki powstają ilustracje i zdradza, co wspólnego z ich powstaniem ma... kot lubiący kolorowe papierki (zwłaszcza zielone). Zdradza też, jak doszło do powstania jej - w pełni - własnej książki o komecie i dlaczego czasem trzeba spędzić kilka dni z życia na studiowaniu informacji o wyjątkowej koreańskiej rasie psów.
Warto jeszcze dodać, choć temat ten nie pojawia się w audycji, że to właśnie Joanna Rusinek, na zaproszenie krakowskiego wydawnictwa a5, przygotuje okładki do pierwszych w Polsce wydań tomów ubiegłorocznej noblistki, amerykańskiej poetki Louise Gluck. Pierwszy - "Ararat", w przekładzie Krystyny Dąbrowskiej - już niedługo.

Wydane przez: Audioteka, Wyborcza.pl